a g a


Owl City - fireflies (tekst!)

endo
koniec blogowania dla mnie. baju baj :)

rosa-na-teczy 2010-09-10 19:57:09 skomentuj (2)
mniamciu
Bajeczna dzisiaj pogoda - Słoneczko niczym miodek i chłodny wiaterek. Ił, a! :D
Łyknęłam Pratchetta "Złodziej czasu", oblizałam się i stwierdziłam, ze z całego stosiku książek nieprzeczytanych, jakie spoczywają przy moim łóżku, nie ma nic ciekawego. Jak można chcieć przerwy od Murakamiego?
Poza tym odkryłam, że z moim poczuciem pisania jest kiepsko, delikatnie mówiąc. Jakoś tak moja wyobraźnia nabrała swoistego upośledzenia i muszę użyć czegoś takiego jak "wysiłek", by zobaczyć to, co chcę wymyślić. Pora skończyć z lenistwem, bo do 30 lipca mija termin składania prac na konkurs, a nawet zarysu nie mam.
Skończyłam pierwszą klasę liceum, odkładam po piątaku tygodniowo "na studia", z mętlikiem i przerażeniem oglądam kierunki i zastanawiam się, co to u licha wszystko znaczy i co będę mogła robić w przyszłości. Czuję się przytłoczona i wiem, że idiotycznie oczekuję jakieś łatwizny, planu według którego będę mogła się poruszać, ale nic z tego! Muszę się dobrze zastanowić, czego chcę, co potrafię, w czym się czuję dobrze i jak to pogodzić z rynkiem pracy. Długie, poważne przemyślenie. Wymaga wysiłku.
Zabieramy się do pracy i latania ze szklanką na miodek po dworze.


rosa-na-teczy 2010-07-07 13:37:31 skomentuj (3)
Głębiej, tak po prostu
Znowu wszystko się zawaliło, gruzy leżą i jeszcze wczoraj unosił się świerzy kurz. Potrzebowałam zapomnieć o istnieniu rzeczywistości i odnalazłam się na koncercie Myslovitz w Polkowicach. Jak dobrze, że mogłam.
Mogłabym jednym słowem wszystko to przerwać, zostawić, być może nawet w końcu zapomnieć. Ale ja się nawet gniewać nie potrafię. To raczej nie jest poważne, dojrzałe Ciepło, które gotowe jest przetrwać wszystko. Takie Ciepło nie jest ślepe, nie ma odruchu zakrywania sobie oczy i wycia do oświetlonej sceny "chcesz zabić, zniszczyć, zniewolić nienawiść, ja też!". Prawdopodobnie to po prostu strach.
Mały, niedokochany tchórzyk siedzi we mnie. Zastanawiam się, kiedy pęknie granica i wrzasnę całą siłą swoich małych płuc, nareszcie protestując.

rosa-na-teczy 2010-06-20 13:54:40 skomentuj (1)
tamtam taramtam
Czuję egzystencjalną potrzebę rozczulania się nad sobą. Biedny mój chłopak, podziwiam wszystkich, którzy mieli nieszczęście mnie w takich momentach słyszeć. Zacznę rozmawiać do kwiatka na swoim parapecie, jakąś nieszkodliwą autoterapię trzeba sobie znaleźć.
Nie wiem, co ze sobą począć, by czuć się ze sobą dobrze i nie odstarszać od siebie ludzi, jak to mam w nadętym (dosłownie!) zwyczaju. Nie rozróżniam, czym się przejmować, a czym nie. I nie wiem, jak postępować ze swoim bratem, by jeszcze bardziej nie uszkodzić mu psychiki bardziej niż swojej. Tak, zdecydowanie, takie myśli zniesie tylko kwiatek doniczkowy.
Zbliżają się wakacje i zaczynam się wreszcie lenić! Lenistwo jest takie fajne, tylko musze się go na nowo nauczyć. To śmieszne, że mam z tym problem, że kiedy nic nie robię, czuję jakbym robiła coś bardzo złego i źle mi z tym. patologia.
Ale największą patologią jest to, ze kiedy szukam w internecie konkursów literackich, czyli coś, czym wreszcie chcę się normalnie zająć, ściska mnie w żołądku i nagle musze do toalety.
I mam ogromną potrzebę zrobienia czegoś "odrywającego". Pojechałabym na całe wakacje gdzieś daleko, za pracą na przykład. Ale jeszcze nawet nie bardzo wiem, jak się zabrać za szukanie pracy dla niepełnoletnich. Poza tym są plany na Mazury, I cała seria wymówek, dlaczego to nie jest dobry pomysł.
Wyrwać z korzeniami!

rosa-na-teczy 2010-06-12 21:57:36 skomentuj (1)
daaah!
Życie w świecie zaspanym, monotnnym, pełnym jęczących ludzi nie jest dla mnie proste. Być może jestem rozpieszczoną umysłowo dziewczyneczką. Ale chyba nie o to chodzi, by siebie ganić.
A więc co? To, co zwykle: żyj, twórz, pamiętaj o tym, kim jesteś i o troszczeniu się o siebie, bądź czymś jasnym i ciepłym dla innych. Nie poddawaj się. Codzienność nie musi być taka straszna. Zanim zaczniej ją zaginać i zaklinać, nie musisz sobie nawet tego wyobrażać. Po prostu to zrób, a zaskoczysz samą siebie.
Proste?
Mirabilis!

rosa-na-teczy 2010-05-26 17:37:02 skomentuj (2)
Przebudzenie
Powoli przecieram oczy. To nawet przyjemne, to wstawanie.
Pamiętam, ze przez długi czas żyłam w przekonaniu, że jestem w 90% szczęśliwa, bo jednego marzenia do spełnienia mi brakuje, reszta może poczekać lub pozostać marzeniem. Teraz, gdy marzenie się spełniło, bardziej dokładnie niż mogłam przypuszczać, sama nie bardzo wiem, co jest źle.
Tego tak się ująć nie da. I nie powinnam nawet próbować, bo to bez sensu. To nie o to tu chodzi.
Zazdroszczono mi lekkości i optymizmu. Teraz ja zazdroszczę tego najbliższym osobom.
To nie o to chodzi, by sobie życie poukładać, zapełnić półki, a już tym bardziej nie według planu. W żuciu nie ma półek, jest za to biegnąca, ruchoma myśl, która odkształca się a potem znowu przybiera formę i tak w kółko, a odkształcanie się nie jest procesem niszczenia, tylko ciągle jest to tworzenie.
Życe to [definicja]. Nie ma czegoś takiego. Jest czasownik, najprostszy to poznaj.


rosa-na-teczy 2010-05-17 21:49:00 skomentuj (4)
Myslovitz - Przebudzenie
Urodziny taty się udały, wyjątkowa liczba na karku, wyjątkowy prezent. Myślę nieskromnie, zę zrobiłam kawał dobrej roboty, nabiegał się po domu za czterema drobnymi prezentami od mamy po kilkunastu wskazówkach w różnych dziwnych miejscach, a potem puściliśmy mu film o nim nakręcony przeze mnie i przez brata. Nieźle się nabiegałam, ale cieszę się :)
Odkrywam powoli problemy jakie mam ze sobą. Właściwie to pewnie to będzie trwało całe życie, bo co rusz o tym piszę, ale już raz zauważyłam, że pewne sprawy człowiek odkrywa cały czas i nie jest możliwe by ten proces kiedykolwiek się w jego życiu skończył. Na tym to polega, aby się starać non stop.
Skupiam się na tym, co robię, a muszę coś robić nieustannie, czy to z przymusu, czy z potrzeby. A między tym wszystkim nie umiem się skupić na sobie. Brakuje mi jakiegokolwiek podejścia do siebie samej, chociażby nie wiadomo jak negatywnego, totalnie ignoruję w codziennych działaniach siebie. Wiem, ze to brzmi idiotycznie, ale nie wiem, jak to inaczej nazwać. Kiedy czuję, ze jestem głodna, automatycznie powinnam iść coś zjeść, kiedy widzę, że obraz mi się dwoi, powinnam odłożyć książkę, odejść od komputera, choćbym nie wiadomo co ważnego robię, zwłaszcza, że mam słabe oczy. Kiedy czuję zmęczenie umysłowe, powinnam iść na spacer. I nie muszę brać ze sobą psa, bo to ma być spacer dla mnie. Kiedy czuję przeciążenie, od czasu do czasu powinnam pójść na wagary. I tak dalej... To żałosne i głupie, ale nawet tego nie potrafię. Kiedyś myślałam, że właśnie w takim aktywnym działaniu odnajduję siebie i czuję się szczęśliwa, i nie jest tu mowa o szkole, ale o tym, co sama sobie narzucam. Teraz potrzebuję czegoś więcej - czy może inaczej - odkryłam, że w tej wcześniejszej teorii brakuje jednej ważnej rzeczy - równowagi. I że cały czas tego potrzebowałam.
Paradoksalnie - obserwuję ludzi, którzy wtłaczają do swojego grafiku troskę o samego siebie i - cholera! - lepiej z obowiązkami dają radę niż ja. A niby ja na to więcej czasu poświęcam. Nie chcę wysuwać wniosków logicznych, ze są mobilniejsi, czy coś - tu nie mam miejsca na logikę matematyczną. Kiedy człowie się dobrze czuje ze sobą, wychodzi poza wszelką logikę.


rosa-na-teczy 2010-05-06 19:51:30 skomentuj (1)


Inni
x. barbara m. cygan
x. feenka
x. veena
x. crazy luna
x. szukająca szczęścia
x. paulina
x. sowa
x. Nienapisana

Przy herbacie
Renart Hanza z piwem na koniach
Zbiór Rzeczy Dziwni inaczej - czyli kolorowo
Zakochany Słonecznik Historia jednego życzenia
Łamaczka Drzwi Przejmujące, mistrzowskie fantazy


2010
wrzesień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2009
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2008
grudzień
październik
wrzesień
sierpień


Szablon:
Charles Causley "Jestem pieśnią" Porkbun TiffCali06 Naita